Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień".

 

„Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie.” Modlitwa nie jest nigdy tylko proszeniem Boga o coś. Jezus mówi nam, że Ojciec niebieski doskonale zna nasze potrzeby, nawet zanim my sami je odkryjemy i dlatego nie potrzebuje powiadamiania Go o nich. Pierwszym i najważniejszym wymiarem modlitwy jest poznawanie Boga, odkrywanie, że jest On Ojcem. Jest On tym, kto raz dawszy nam życie nieustannie o nie się troszczy. Pięknie to ujmuje Psalm 121 „On nie pozwoli zachwiać się twej nodze, ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże.” Jezus, Syn Boży, mający odwieczne doświadczenie nieskończonej i bezgranicznej miłości Boga Ojca chce nas prowadzić do takiego właśnie przeżywania modlitwy – spotkania z miłością Ojca, by następnie wszystko w naszym życiu było doświadczeniem dalszej treści modlitwy Pańskiej.

Duchu Święty, ucz nas takiej modlitwy!