Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

 

Jesteś osobą wierzącą? W jaki sposób traktujesz, tych którzy nie wierzą? Próbujesz im pomóc?

Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy nas pokory. Tak łatwo jest myśleć, że jestem dobrym chrześcijaninem, bo wierzę, chodzę do Kościoła i do spowiedzi. Bardzo łatwo jest też porównywać się z innymi, niewierzącymi. Wyznacznik jest bardzo prosty – ja wierzę, a on nie. Moje życie jest na pewno lepsze, a on pewnie trafi do piekła. Wykorzystujemy czyjąś słabość,  aby sztucznie podbudować swoje ego. Jesteśmy jak ten faryzeusz w Ewangelii, który dziękuje Bogu za to, kim nie jest.

Nasza wiara powinna być podobna do wiary celnika. Powinniśmy zawsze wiedzieć, że to  Bóg jest najważniejszy i to Go powinniśmy wielbić, a nie samego siebie. Dodatkowo naszą wiarą powinniśmy dawać przykład innym. Nie  przechodźmy obojętnie obok osób niewierzących. Nie chodzi tu o głośne napominanie czy narzucanie naszych słusznych przekonań. Najlepszym świadectwem naszej wiary będzie skromne, ciche i pokorne eksponowanie działania Boga w naszym życiu.

Adrian

 

Przeczytaj również "Skrucha jest siostrą pokory" - Ks. Mariusz Śliwa.