Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

 

Wy jesteście solą ziemi, światłem świata. Jezus mówi to do uczniów ¬ do tych, którzy poszli za Nim. Co takiego mają, że tyle znaczą dla świata? Mają Ewangelię, Dobrą Nowinę. Spotkali Tego, który sam jest Ewangelią, który daje nadzieję na życie wieczne, który zajaśniał „narodom kroczącym w ciemności”. Spotkali Tego, który rozproszył ciemności grzechu światłem zmartwychwstania. Zmienia się perspektywa patrzenia na życie. A to dużo, bardzo dużo…

Bycie solą ziemi i światłem świata jest darem, ale też zobowiązaniem. Dzięki temu, że kolejni uczniowie Chrystusa potraktowali poważnie to zobowiązanie, światło Ewangelii dotarło też do nas i może nadawać smak naszemu życiu. Ewangelia złożona jest w nas i od nas zależy, czy podzielimy się nią czy zatrzymamy tylko dla siebie. A tylu ludzi jeszcze czeka w ciemności…