Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?». Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».

 

Jezus mówi ostre słowa do arcykapłanów i starszych ludu. Celnicy i nierządnice wchodzą do królestwa niebieskiego przed „porządnymi” wyznawcami Boga Izraela! To musiało ich poruszyć. Ale tego właśnie chce Jezus: uratować człowieka. Dlatego nie boi się sięgać po takie porównania.

Niebezpieczeństwo, które ciągle grozi „porządnym”, to uznanie, że już wszystko jest w porządku, że już nic nie potrzebuję zmieniać. A wtedy nie potrzebuję Zbawiciela. Po co Jezus? I to właśnie miało miejsce w przypadku arcykapłanów i starszych ludu. Uznali, że są już doskonali i nie przyjęli Jezusa, zbawienia ofiarowanego przez Niego. A przecież tylko zagubiona owca może zostać odnaleziona, tylko chory może zostać uzdrowiony, tylko niewidomemu może zostać przywrócony wzrok, tylko więzień wyzwolony, tylko grzeszny człowiek może zostać zbawiony.

W człowieku zranionym grzechem pierworodnym ciągle jest skłonność do czynienia zła, do wyborów sprzecznych z wolą Boga. A tylko wypełniając wolę Bożą, możemy osiągnąć zbawienie. Tylko ciągle napotykamy tu trudności, ciągle jakoś tak wola Boża nam na przekór, ciągle nam trudno powiedzieć Bogu: „Idę” i pójść, jak Jezus, który powiedział Ojcu: „Idę”, i poszedł – aż na krzyż… Ale to tam jest zbawienie.