Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

 

Rozpoczynamy dziś w Kościele Adwent - czas radosny, pełen oczekiwania, ale i pewnego zamyślenia oraz refleksji. Wkrótce spotkamy się z Jezusem w tajemnicy Bożego Narodzenia, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę czekamy na to ostateczne przyjście Pana. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii trzy razy pada słowo „czuwajcie”.  Czuwanie to coś więcej niż zwykłe oczekiwanie – wymaga włożenia trudu w to, aby nie usnąć lub nie dać się uśpić, aby ciągle pozostać czujnym, a więc zwracającym uwagę na to, co się dzieje wokół – tu, i teraz. Takiego aktywnego podejścia wydaje się wymagać sam Jezus. W dzisiejszym fragmencie Pisma mówi o gospodarzu: „powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie”. Pewnie wielu z nas od razu przychodzi na myśl niedawno czytana Ewangelia o talentach. Bóg wymaga od człowieka zaangażowania w Jego zbawczy proces. Oczekiwanie na powtórne przyjście Pana nie ma być czymś biernym – mamy pomnażać otrzymane dary oraz już tu i teraz starać się budować Królestwo Boże. Początek Adwentu jest dobrym czasem na spojrzenie na życie doczesne oraz życie wieczne z innej perspektywy. Skoro i tak nie wiemy, kiedy Pan nadejdzie, może warto pomyśleć, że każda chwila jest tą, która przybliża nas do początku życia wiecznego i że warto wykorzystać ją tak, jakby miała być tą, która może zadecydować o naszym zbawieniu.