Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

 

Ewangelia na dzisiejszą niedzielę dobrze koresponduje z trwającym czasem wakacji. Mówi o odpoczynku. Poszukujemy coraz to atrakcyjniejszych form wypoczynku: biura turystyczne prześcigają się w ofertach oferując „niezapomniane wakacje”. Co po nich pozostaje? Czy tylko zdjęcia, filmy, opalenizna? Czy w odpoczynku nie chodzi o coś więcej?
    
Bóg od początku w strukturach stworzenia znalazł miejsce dla dnia, który ma być przeżywany inaczej niż sześć pierwszych dni. Chodzi o szabat, siódmy dzień tygodnia. Jest to tak ważna rzeczywistość, że sam Bóg jako pierwszy tego dnia odpoczywa. I wezwanie do takiego przeżywania dnia szabatu daje człowiekowi. Chodzi nie tylko o odpoczynek od pracy, ale o przeżywanie tego dnia, zwracając większą uwagę na więź z Bogiem, z drugim człowiekiem. Chodzi też o głębsze wejście w swoje życie. 

Bóg siódmego dnia odpoczywa, ciesząc się dziełem stworzenia, przypatrując się, jak ono się rozwija. Do tego też wzywa człowieka: zwrócenia uwagi na dzieło stworzenia, które mówi nam o naszym początku, a więc o naszej godności. Tak człowiek bardziej odnajduje siebie.

ks. Grzegorz