"Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: "Synu Dawida, ulituj się nade mną!" Jezus przystanął i rzekł: "Zawołajcie go". I przywołali niewidomego, mówiąc mu: "Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię". On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: "Co chcesz, abym ci uczynił?" Powiedział Mu niewidomy: "Rabbuni, żebym przejrzał". Jezus mu rzekł: "Idź, twoja wiara cię uzdrowiła". Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

 

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o uzdrowieniu niewidomego Bartymeusza. Na uwagę zasługuje fakt, że Bartymeusz mocno pragnął, aby Jezus przywrócił mu wzrok i był bardzo wytrwały w swoich prośbach. Wyznał też swoją wiarę, że Jezus jest Mesjaszem oraz nazwał go Rabbuni, czyli „Mój Mistrzu”.

W tłumie ludzi podążających za Jezusem byli tacy, którzy chcieli uciszyć Bartymeusza, ale też i tacy, którzy dodawali mu odwagi. Podobnie jest w naszych środowiskach – niektórzy wątpią w sens modlitwy i próbują nas zniechęcić, a inni mówią „bądź dobrej myśli”. W przypadku Bartymeusza zarówno jedni, jak i drudzy umacniali jego wiarę. Prosił o uzdrowienie coraz gorliwiej, a w momencie, gdy Jezus go zawołał, zostawił swój płaszcz (czyli prawdopodobnie wszystko, co posiadał) i natychmiast podszedł do Niego.

Warto również zauważyć, że Jezus chciał, aby Bartymeusz precyzyjnie określił czego od Niego oczekuje. W naszym życiu też jest ważne, abyśmy umieli wypowiadać swoje pragnienia. A jeśli potrafimy nazwać to, co wymaga uzdrowienia, otwieramy się na Bożą łaskę i możemy zostać uleczeni. Okazję do tego mamy w Sakramencie Pojednania.