Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym, 2013-09-12 (video)

 

Drodzy braci i siostry, dzień dobry!

Jest to jeden z obrazów najczęściej używanych w pierwszych wiekach przez Ojców Kościoła i sądzę, że może on być użyteczny także dla nas. A dla mnie jest to najpiękniejszy obraz Kościoła – Kościół- matka. W jakim sensie i w jaki sposób Kościół jest matką? Wyjdźmy od macierzyństwa ludzkiego: co czyni mama?

1. Przede wszystkim matka rodzi życie, niesie w swym łonie dziecko, a następnie rodząc, otwiera je na życie. Taki jest Kościół: rodzi nas w wierze przez Ducha Świętego, który czyni go płodnym, tak jak Maryję Pannę. Zarówno Kościół jak i Maryja Panna są mamami, i to, co można powiedzieć o Kościele, można też powiedzieć o Matce Bożej, a to co można powiedzieć o Matce Bożej można też powiedzieć o Kościele. Oczywiście wiara jest aktem osobowym: „wierzę”, jak osobiście odpowiadam Bogu, który daje się poznać i pragnie nawiązać ze mną przyjaźń (por. encyklika Lumen fidei, n. 39). Ale wiarę otrzymuję od innych, w rodzinie, we wspólnocie, która uczy mnie mówić „wierzę”, „wierzymy”. Chrześcijanin nie jest samotną wyspą! Nie stajemy się sami chrześcijanami w jakimś laboratorium, nie stajemy się sami chrześcijanami o własnych siłach, lecz wiara jest darem Boga, który jest nam dany w Kościele i poprzez Kościół. A Kościół daje nam życie wiary w chrzcie św.: jest to wydarzenie, w którym rodzi on nas jako dzieci Boże, wydarzenie, w którym daje nam życie Boże, rodzi nas jak matka. Jeśli pójdziecie do baptysterium u św. Jana na Lateranie, przy papieskiej katedrze, w jego wnętrzu znajduje się łaciński napis, który nam mówi mniej więcej: „Tutaj rodzi się lud ze szczepu Bożego, poczęty w wodach płodnych Duchem Świętym. Matka Kościół rodzi w tych falach swe dzieci”. Jakież to piękne, nieprawda? Pozwala nam to zrozumieć coś ważnego: nasza przynależność do Kościoła nie jest faktem zewnętrznym i formalnym, nie jest wypełnieniem danego nam kwestionariusza, lecz aktem wewnętrznym i życiodajnym. Nie przynależymy do Kościoła, tak jak do jakiegoś stowarzyszenia, partii czy jakiejkolwiek innej organizacji. Więź ta ma charakter życiodajny, taki jaki mamy z naszą mamą, ponieważ jak stwierdza św. Augustyn „Kościół jest rzeczywiście matką chrześcijan” (De moribus Ecclesiae, I, 30,62-63: PL 32, 1336). Zadajmy sobie pytanie: jak postrzegam Kościół? Czy jestem wdzięczny także moim rodzicom, za to że dali mi życie, czy jestem wdzięczny Kościołowi, gdyż zrodził mnie przez chrzest w wierze? Jak wielu chrześcijan pamięta o dacie swego chrztu? Chciałbym się was tu obecnych zapytać – niech każdy odpowie sobie na to pytanie w swoim sercu: jak wielu z was pamięta datę swego chrztu? Trochę rąk podnosi się w górę. Jak wielu jednak nie pamięta. Niektórzy pewnie powiedzą – sądzę że na Wielkanoc, inni – na Boże Narodzenie. Ale data chrztu jest datą naszych narodzin w Kościele, data kiedy zrodziła nas Matka-Kościół. To wspaniałe! A teraz zadanie domowe: kiedy wrócicie dziś do domu postarajcie się poszukać jaka jest data waszego chrztu. Warto ją świętować, by podziękować Panu za ten dar. Czy to zrobicie? To zadanie, zadanie domowe. Czy kocham Kościół, tak jak się kocha swoją mamę, umiejąc też zrozumieć jego niedostatki? Każda mama ma swoje wady. Wszyscy je mamy. Kiedy jednak mowa jest o wadach naszej mamy, zakrywamy je, kochamy je. Także Kościół ma swoje wady. Czy kocham go takim, tak jak mamę? Czy pomagamy mu, by był piękniejszy, bardziej autentyczny, bardziej zgodny z wolą Bożą? Te pytania wam pozostawiam. Nie zapominajmy jednak o zadaniach – odnaleźć datę mojego chrztu, aby zapadła w mojej serce i żeby ją świętować.

2. Matka nie tylko daje życie, ale bardzo troskliwie pomaga swoim dzieciom wzrastać, daje im mleko, karmi je, naucza jak żyć, towarzyszy im, będąc nieustannie czujna, serdeczna, miłująca, także kiedy są dorosłe. Czyniąc to, potrafi je także korygować, przebaczać im, zrozumieć, umie być blisko w chorobie, w cierpieniu. Jednym słowem dobra matka pomaga dzieciom w wyjściu z własnego zamknięcia, by nie zostawały wygodnie pod skrzydłami matczynymi, jak pisklęta z jednego lęgu pod skrzydłami kwoki. Kościół jako dobra matka czyni to samo: pomaga naszemu rozwojowi przekazując Słowo Boże, będące światłem wskazującym drogę życia chrześcijańskiego, udzielając sakramentów. Karmi nas Eucharystią, przynosi nam Boże przebaczenie przez sakrament pojednania, wspiera nas w chwili choroby namaszczeniem chorych. Kościół towarzyszy nam w całym życiu wiary, w całym życiu chrześcijańskim. Możemy więc zadać sobie jeszcze pytania: jaka jest moja relacja z Kościołem? Czy odczuwam go jako matkę, pomagającą mi w rozwoju jako chrześcijanina? Czy biorę udział w życiu Kościoła, czuję się jego częścią? Czy moja relacja z nim jest formalna, czy też życiodajna?

3. Trzecia krótka myśl. W pierwszych wiekach Kościoła było to bardzo jasne: Kościół będąc matką chrześcijan, „czyniąc” chrześcijan, jest też przez nich „czyniony”. Kościół nie jest czymś różnym od nas samych, ale musi być postrzegany jako całość wierzących, jako „my” chrześcijan: ja, ty, my jesteśmy częścią Kościoła. Św. Hieronim pisał: „Kościół Chrystusowy jest niczym innym jak duszami tych, którzy wierzą w Chrystusa” (Tract. Ps 86: PL 26, 1084). Tak więc wszyscy żyjemy macierzyństwem Kościoła, duszpasterze i wierni. Niekiedy słyszę: “Wierzę w Boga, ale nie w Kościół”, “słyszałem, że Kościół coś powiedział – ale kiedy? – a księża mówią”. Ale Kościół, to nie tylko księża – wszyscy jesteśmy Kościołem. Kiedy więc mówisz, że wierzysz w Boga, ale nie wierzysz w Kościół, to mówisz, że nie wierzysz w siebie samego, to jest przecież sprzeczne samo w sobie. Wszyscy jesteśmy Kościołem, wszyscy, od tego dziecka niedawno ochrzczonego, które tutaj było, aż po biskupów, papieża -wszyscy. Wszyscy jesteśmy Kościołem i wszyscy jesteśmy równi przed oczyma Boga. Wszyscy! I wszyscy jesteśmy wezwani, by wychowywać w wierze, do głoszenia Ewangelii. Niech każdy zada sobie pytanie: co czynię, aby inni mogli dzielić ze mną wiarę chrześcijańską? Czy jestem płodny w mej wierze, czy też zamknięty? Kiedy powtarzam, że kocham taki Kościół, który nie byłby zamknięty w swojej zagrodzie, ale zdolny do wyjścia, by się ruszyć, pomimo pewnych zagrożeń, by nieść Chrystusa wszystkim, myślę o wszystkich – o mnie, o tobie, o każdym chrześcijaninie. Myślę o wszystkich. Wszyscy mamy udział w macierzyństwie Kościoła, wszyscy jesteśmy Kościołem, wszyscy, aby światło Chrystusa dotarło aż do najdalszych krańców ziemi. Niech żyje święta matka Kościół! Powtórzmy wszyscy: Niech żyje święta matka Kościół!