Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a co w izbie szeptaliście do ucha, głoszone będzie na dachach. A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli".

 

Nie zawsze jest łatwo stanąć w prawdzie wobec Boga, wobec drugiego człowieka i wobec samego siebie. Często nakładamy maski, aby pokazać się trochę innymi niż tak naprawdę jesteśmy. Chcielibyśmy często ukryć to, co słabe i mizerne w naszym życiu, pokazać się zawsze doskonałymi, mocnymi, dobrymi, idealnymi, uduchowionymi, a już nie mówiąc o grzechu – ja grzesznik??? Ten obok, to może tak, ale nie ja…

A Jezus mówi «Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów», czyli strzeżcie się dwulicowości, tej niezgodności wnętrza z zewnętrznym, tego szukania przypodobania się innym i Bogu tylko poprzez praktyki zewnętrzne…

A przecież tu chodzi właśnie o wnętrze, o ludzką duszę, o to, co nieśmiertelne.

Tak, trzeba przyznać, że trudno uznać się grzesznikiem, słabym i zdolnym do upadku. Trudno czasem przyznać, że ja nieustannie potrzebuję Bożego Miłosierdzia, Bożej pomocy i łaski, aby być chronionym od pychy i kłamstwa, że potrzebuję Zbawiciela, aby Ten podniósł mnie z upadku.

Trudno przyznać, że moje życie zależne jest od Niego i że wszystko jest w Jego rękach, że każdy mój włos na głowie jest przez Niego policzony, wszystkie dni mojego życia są Mu znane. Tak bardzo brakuje nam pokory i odwagi, aby stanąć w PRAWDZIE.

Dlatego już dość, już dość lęku! Dość nakładania masek i okłamywania samego siebie. Czas, aby stanąć przed Bogiem, taki jaki jestem, z moją słabością, z moim grzechem, z moim «faryzejskim kwasem» aby stanąć z pustymi rękami, bo tylko On sam może je wypełnić.

Oto czas, aby zezwolić się Bogu przemieniać, pozwolić się okryć Jego miłością. Przed Bogiem nie musimy udawać, nie musimy szukać pięknych słów. On nas zna, zna nasze serca i myśli, i wszystko o nas wie. Dlatego nie lękajmy się Mu dziś powiedzieć: Kocham Cię mój Boże i chcę żyć dla Ciebie, z Tobą i w Tobie, do Ciebie należeć, bo tylko Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Zabierz wszelki lęk, Tobie ufam i bać się nie będę. Amen.