W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

 

Słowa dzisiejszej Ewangelii to fragment modlitwy, jaką Chrystus zanosił do Ojca tuż przed swoją męką, w wieczerniku, po wieczerzy spożytej z uczniami. Zawarł w niej najgłębsze pragnienia swego serca, jakie żywił wobec uczniów oraz tych, którzy dzięki ich słowu w Niego uwierzą, czyli nas. Najczęściej odczytujemy tę modlitwę jako prośbę Jezusa o jedność wszystkich wierzących. Czy jednak Jezusowi chodziło o jedność Jego uczniów w naszym rozumieniu – jedność myśli, uczuć, pragnień, wyznawanych idei i poglądów?

Jeśli dobrze wsłuchamy się w modlitwę Jezusa, zobaczymy, że modli się On nie tyle o jedność, ile o bycie „jedno” dla swoich uczniów: „aby wszyscy stanowili jedno”. Owo „jedno” sposobu bycia uczniów ma być identyczne z tym, jak egzystuje Bóg w Trójcy Osób: „jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno”. Uczniowie zatem nie tyle mają żyć we wzajemnej jedności, co stanowić jedno, a to jest ogromna różnica. Mają stanowić jeden „byt”, jeden organizm, na sposób istnienia jednego w drugim. Dla nas, ludzi, jest to absolutnie nieznane i niemożliwe do osiągnięcia o własnych siłach, gdyż my w naszych ludzkich relacjach możemy jedynie być blisko, ale zawsze jeden obok drugiego. Tymczasem boski sposób istnienia to życie jeden w drugim. Jedyną analogią takiej relacji w ludzkich realiach jest życie dziecka w łonie swojej matki – jedno w drugim. Normalnie nie jesteśmy zdolni sami z siebie wygenerować takiej więzi z drugim człowiekiem. Potrzebna była owa modlitwa Jezusa, aby ten sposób egzystencji dla chrześcijan stał się darem Ojca. Wprowadza nas w niego Duch Święty, bo w Trójcy Świętej to właśnie On jest osobową więzią miłości i jedności między Ojcem a Synem. Właśnie ta więź jest chwałą Ojca i Syna, którą Oni wzajemnie się otaczają. Jezus, odchodząc do Ojca, otoczył nas tą chwałą, a więc wprowadził nas w synowską relację z Ojcem – taką samą, jaką przeżywa On sam. Tylko w Nim możemy znaleźć się w łonie Ojca – jedno w drugim.

Doświadczenie takiego sposobu istnienia mamy już tu na ziemi, kiedy spożywamy Chrystusa w Eucharystii. Dzięki Niemu, przez Niego i w Nim stajemy się jedno z Ojcem. Czy może być coś większego w życiu człowieka?