Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. A przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: «Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory, a ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych!».

 
Dzisiejsze Słowo mówi nam o tym, że aby pójść za Panem Jezusem, trzeba być trochę szalonym. Jeśli naprawdę chcemy zostać Jego uczniami, musimy być przygotowani na to, że stracimy wszystko. To, co najtrudniej jest nam stracić, to czas i miejsce. Są to rzeczy, bez których trudno nam się poruszać. W pewien sposób dają nam one poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Wszystko, co w swym życiu planujemy, wiążemy z „gdzie” i „kiedy”. Oczywiście, nie ma w tym nic złego, ponieważ pomaga nam to funkcjonować w konkretnej rzeczywistości. U Jezusa jednak współrzędne geograficzne i czas nie mają żadnego znaczenia. Dla Niego najważniejsze jest bycie w relacji z Ojcem i pełnienie Jego woli. 
Czy jesteśmy gotowi na to, by zaufać Panu i po ludzku stracić wszystko, by zyskać Jego samego, Jego miłość i życie wieczne?
Odwagi! Pan jest z nami! Miejsce i czas należą do Niego!