Jeśli ktoś inny mniema, że może ufność złożyć w ciele, to ja tym bardziej: obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, w stosunku do Prawa - faryzeusz, co do gorliwości - prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości legalnej - stałem się bez zarzutu. Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.

     Co za świadectwo wiary! Paweł wylicza tutaj swoje przywileje: my tego dzisiaj nie rozumiemy, ale dla Żyda nie być obrzezanym,  znaczyło – nie być wybranym. Otóż Paweł jest prawdziwym Izraelitą, bez wpływów obcych kultów, należy do pokolenia, które w samym Izraelu było wyjątkowe. Jest faryzeuszem, czyli znów nie byle kim i nie jednym z wielu faryzeuszów, bo on posunął się do prześladowań tych, którzy nie wierzyli jak on. W ogóle jest bez zarzutu.  Mucha nie siada. Wielu z jego słuchaczy chciałoby mieć taki rodowód i nagle … to wszystko, te moje przywileje, to śmieci  … bylebym tylko poznał Chrystusa Pana mojego.  Co za świadectwo wiary! 

Komentarze do Ewangelii tutaj!