Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

 

Wydaje się, że wyjątkowo trudno rozważyć przypisany na dzisiaj fragment Ewangelii w oderwaniu od pierwszego czytania, również autorstwa św. Jana. W swoim Pierwszym Liście wspomina bowiem, a raczej pisze o sobie jako o świadku wcielonego Słowa, świadku życia Jezusa Chrystusa. Pewnie z wypiekami na twarzy wspomina to, co widział, co słyszał, towarzysząc Jezusowi do chwili Jego wniebowstąpienia. 

I właśnie ten Jan, ten, który był zawsze tak blisko Jezusa, który był Mu tak wierny, również i on – a bardziej jego wiara – w obliczu wiadomości o pustym grobie zostaje wystawiony na próbę. A przecież wszystko, co Jezus przepowiedział i tłumaczył jemu i innym apostołom, od początku układało się w logiczną całość. Wszystko było tak, jak On zapowiedział (por. Mt 16,21; Mt 17,9; Łk 9,44; Mk 9,31). Gdy więc przyszła Maria Magdalena z niezwykłą wiadomością o pustym grobie, mógł właściwie powiedzieć: „Tak. To jasne. Przecież Jezus to wszystko przepowiedział”. Ale tak nie powiedział. 

W naszym życiu też mniej lub bardziej wszystko układa się w pewną logiczną całość. Spełniają się słowa, które Jezus wypowiedział z myślą o nas, np.: Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia (Mt 10,22); Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania (Mt 19,17); Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (Dz 1,8). Ale i nas życie potrafi zaskoczyć. Dzieje się coś, co jest ponad nasze siły, co wymyka się z przewidywalnego planu na życie. Bywa, że i nam trudno uwierzyć i przekroczyć próg pomiędzy niepewnością a zaufaniem. Rozpamiętujmy więc słowa Pana, by były wciąż żywe w naszych sercach. Bądźmy czujni na obecność „Piotrów”, którzy mogą nam pomóc „wejść i uwierzyć”. Bądźmy też dla innych tymi, którzy świadectwem życia zachęcą do większej ufności Bogu.