Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

 

Pierwszymi świadkami narodzin Jezusa byli pasterze. To nie uczonym w Piśmie, królom, władcom tego świata została w pierwszej kolejności obwieszczona wiadomość o nowo narodzonym Dziecięciu, lecz pasterzom. Zawód pasterza był w ówczesnym czasie zawodem bardzo pogardzanym. Ta błędna opinia ludzka nie przeszkadzała Jezusowi, aby ci ludzie stali się zwiastunami Jego narodzin.

Kiedy aniołowie zwracają się do pasterzy i obwieszczają im niezwykłe wydarzenie – narodziny mesjańskiego Dzieciątka, natychmiast udają się w drogę, aby zobaczyć „to, co tam się wydarzyło”. A gdy zobaczyli Dzieciątko i Matkę, powrócili i wychwalali Boga.

Postawa pasterzy jest godna naśladowania. Pasterze teoretycznie nic nie przynieśli Jezusowi (w przeciwieństwie do magów ze Wschodu). Bogu nie potrzeba składać żadnych darów, żadnych upominków. Bogu wystarczą czasem nasze puste ręce, ale złożone do modlitwy i gotowe do służby drugiemu człowiekowi. Może takie postanowienie noworoczne powinniśmy sobie powziąć na początku tego nowego roku?