Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: «Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś. Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko».

 

Świadoma wiara zaczyna się wtedy, kiedy w znakach i wydarzeniach, które z pozoru są zwykłymi zdarzeniami, dostrzegamy konkretne wskazania związane z naszym powołaniem. Królowa Estera zrozumiała, jakie możliwości daje jej Bóg. Trudnym momentem naszego podążania za Bogiem jest chwila, kiedy trzeba być wolnym od związania się z sobą, czyli nie mierzyć i nie oceniać miarą własnych oczekiwań. Bohaterka dzisiejszego czytania modli się o przyszłość swojego narodu, o przyszłość zgodną z wolą Bożą, za którą warto poświecić własne życie.