Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.

 

Świat, w którym żyjemy, nie raz nas zawodzi, przemija, a kiedyś się skończy. Wszystko, co na nim jest, jest hevel, to znaczy „dymem”, „parą”, a więc ulotnością. Po co więc „zabijać się” pracą, dbałością, by jeszcze więcej, by jeszcze lepiej, by jeszcze wygodniej?