Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

 

Żyjemy w świecie gry i pozorów. Media kreują to, co dobrze się sprzedaje, co ludzie chcą oglądać. Rozdmuchuje się rzeczy błahe, kreuje się ludzi, którzy dużo mówią, szczególnie to, co słuchacze chcą usłyszeć, co nie zawsze jest możliwe do zrealizowania i co w większości nie jest prawdziwe, ale pięknie się prezentuje. Decyduje moment, chwila, w której wypowiada się słowo. Nikogo nie obchodzi, co będzie później. Życie wokół nas istnieje w świecie iluzji. Decyduje blichtr, krzyk, przebojowość.

A co z prawdą? Ostatnio usłyszałem w wypowiedzi, iż „prawdą się oszczędnie gospodaruje”. Dyplomatycznie. Żeby nie powiedzieć – kłamstwo miesza się z prawdą. Nie zawsze są to sprawy najważniejsze. Ludzie cisi, żyjący zgodnie, żyjący w prawdzie, żyjący tak, jak mówią, nie stawiający siebie na piedestale są niezauważalni, są niepopularni. Ale czy jest ich tak mało? Są dobrzy i uczciwi ludzie. 

W Ewangelii uczeni w Piśmie zostali przedstawieni jako ludzie, którzy co innego mówią, a co innego czynią. Czy nie widzimy takich ludzi w naszym otoczeniu? Zależy im na zdobyciu – nie zawsze uczciwą drogą – prestiżu, wysokiego stanowiska czy też określonych dóbr materialnych.

Ale na szczęście – co widzimy szczególne teraz, gdy panuje pandemia – jest wiele ludzi ofiarnych, bezinteresownie pomagających potrzebującym. Są to ludzie, których można porównać do ubogiej wdowy z Ewangelii. Oni darowują wszystko, co mają najcenniejszego, w tym własne życie, aby pomóc innym. Nie liczą się z konsekwencjami, nie kalkulują, czy to się im opłaca. To jest życie w prawdzie, w zgodzie ze sobą, z własnym sumieniem.

A jaka jest moja postawa? Czy potrafię uczyć się od ludzi żyjących zgodnie z prawdą? Czy potrafię całkowicie i bez reszty zaufać Bogu?