Bracia: Jako wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie: z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie, psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. A cokolwiek mówicie lub czynicie, wszystko niech będzie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

 

Paweł Apostoł nazywa nas „świętymi i umiłowanymi”. Czy w swojej chrześcijańskiej pokorze powinniśmy się bronić przed takimi tytułami? W języku biblijnym „święty” znaczy tyle co wydzielony z całości i powołany do stawania się doskonałym. Nieraz mamy wrażenie, że odstajemy od przyjętych dziś standardów normalności, ale zapominamy, że wszczepiono nas w Boga, a On jest naprawdę Święty. Jeśli ktoś nas nazwie dziwakiem, powinniśmy uznać to za komplement, bo to znaczy, że nasza świętość jest widoczna.