Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: "Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?" Odpowiedział: "Tak". Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: "Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?" Gdy Piotr powiedział: "Od obcych", Jezus mu rzekł: "A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie".

 

Przewidziany na dziś fragment Ewangelii wg św. Mateusza składa się jakby z dwóch części: pierwszy zapowiada mękę i śmierć Syna Bożego, a drugi relacjonuje spotkanie Piotra z poborcami podatkowymi oraz tego konsekwencje.

Jezus, wyczuwając zakłopotanie Piotra, uprzedza go, ułatwia mu rozpoczęcie trudnego tematu. To dowód na niezwykłą wrażliwość i delikatność Mistrza. Ale nie to jest w tym momencie najważniejsze. W swoim wywodzie daje wyraźnie do zrozumienia, że jest ponad wszelką władzą ziemską, że każda władza tu na ziemi pochodzi z góry. „Żebyśmy jednak nie dali powodu do zgorszenia…”.

Skąd to zastrzeżenie? Z dwóch powodów. Jezus szanuje porządek, ustrój tego świata. Po drugie, nie zamierza na siłę przekonywać o swoich relacjach z Ojcem tych, którzy nie są w stanie na dany moment tego pojąć. Nauka dla nas jest taka, że ten, kto jest w relacji z Królem, Panem Wszechczasów, ten jest naprawdę wolny, nawet wtedy, kiedy musi regulować pewne zobowiązania wynikające z przynależności do danej społeczności. Obyśmy nigdy nie zrezygnowali z takiej wolności. Amen.