Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".

 

Kiedy byłem dzieckiem, często rysowałem Boga. Różnie wyglądały moje artystyczne wypociny. Z mniejszą lub większą precyzją starałem się przelać na papier wyobrażenie Pana Boga. Na początku był to starszy pan z długą, siwą brodą i kręconymi włosami. Zazwyczaj siedział na tronie i miał w ręku złote berło. Później, gdy już poznałem historię Jezusa, w moich rysunkach pojawiał się młodszy pan, a w tle krzyż. Często rysowałem małe dzieciątko, które leżało na sianku i płakało.

A dziś...? Sam zadaję sobie pytanie: jak wygląda mój Bóg? Co się zmieniło przez lata w tych rysunkach? Gdybym teraz miał narysować „mojego" Jezusa, jak by wyglądał?

Szabat z hebrajskiego oznacza „odpocząć”. Czasami Pan Bóg pozornie "śpi". Pozwala, abyśmy próbowali Go rysować. Może to dziecięce gryzmoły, często brzydkie i niestaranne. Ale po pewnym czasie nabiorą odpowiednich kształtów i kolorów. Jeżeli tylko się nie zniechęcimy. To będzie czas „obudzenia” żywego Boga w naszym osobistym życiu.