Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów».

 

Widzieli więcej, potrafili rozmawiać z duszami czyśćcowymi, a nawet z samym Bogiem. Słyszeli głosy, których nikt nie słyszy. Widzieli wspaniałości zbawienia nieznane innym. Przeżywali ekstazy, dysponowali darem bilokacji i unoszenia się nad ziemią. Byli sekretarzami Bożego Miłosierdzia i heroldami Chrystusa Króla. Często niezrozumiani przez współczesnych. Dopiero po latach odkrywani jako niezwykli święci.

Jezus dla wielu również pozostawał niezrozumiałym. Nawet członkowie Jego rodziny nie pojmowali, jak wielkie jest to posłannictwo. Potrzeba było poranka zmartwychwstania, aby wszystko zrozumieć. Prośmy Boga, abyśmy potrafili spoglądać nie tylko na to, co zewnętrzne, ale przede wszystkim patrzyli na serce.