Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». A on wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?». On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

 

Uznać, że jest się grzesznikiem, że jest się chorym na duchu, to nie takie proste. Może inni tak, ale ja? O nie… Zawsze chcielibyśmy być doskonali, idealni, dobrze wypaść przed innymi, przed samymi sobą, a przede wszystkim przed Bogiem. Okłamujemy siebie i innych, nakładając różnego rodzaju maski, często zresztą nieświadomie, aby ukryć prawdę o sobie. Wolimy oskarżać i zrzucać winę na innych, jak to robili faryzeusze. Jak trudno przyznać się do grzechu. Potrzeba wiele pokory, aby uznać, że jest się słabym i małym, i chorym, i grzesznikiem… A przecież Jezus właśnie ze względu na grzeszników przyszedł na świat, przyszedł, aby ich, to znaczy nas, zbawić. A my często po upadku lękamy się powrócić, boimy się Boga, wątpimy w Jego miłość. Jak trudno zaufać i rzucić się w ramiona kochającego Ojca, uznając swoją winę. 

Dzisiejsze Słowo pokazuje nam, że to właśnie takich biednych grzeszników Jezus poszukuje, On na nich czeka. To oni są w centrum Jego zainteresowania i to właśnie oni mają „szczególne prawo do Jego miłosierdzia”, jak to powiedział Jezus do św. Faustyny. To właśnie takich Jezus powołuje i wybiera na swoich uczniów i świadków Bożej miłości, bo upokorzeni swoją słabością wiedzą, że sami z siebie nic dobrego nie mogą uczynić i we wszystkim liczą na Jego łaskę i miłosierdzie.

Nie lękaj się przyznać, że jesteś grzesznikiem, nie stawiaj oporu łasce, pozwól, aby i Ciebie Jezus powołał. I jeszcze dziś zdecydowanie, tak jak uczynił to Mateusz, wstań i idź za Nim, a doświadczysz cudu przemiany serca, doświadczysz Bożej dobroci, Bożego Miłosierdzia, nowych narodzin.