Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

 

"Pan Bóg nie tyle szuka zdolnych komentatorów Pisma Świętego, ile pojętnych serc, które przyjmując Jego Słowo, pozwalają się przemienić wewnętrznie” – powiedział papież Franciszek przed wczorajszą modlitwą południową Anioł Pański. Myślę, że słowa papieża bardzo dobrze obrazują tajemnicę dzisiejszej uroczystości. Wszyscy Święci niewątpliwie byli pojętnymi uczniami w szkole Słowa Bożego. Każdy po swojemu i dlatego inaczej. To zachęta dla nas, że nie ma takiej sytuacji życiowej, w której znajduje się ktokolwiek z nas, by nie móc być w owej szkole i po swojemu, z własną historią życia nie urzeczywistniać najważniejszego: tego, by KOCHAĆ. I przyjąć, że wystarczy naprawdę mieć wszystko u Boga… Czego czytającym ten tekst i sobie bardzo życzę 😊