Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

Różnie można i trzeba odczytywać dzisiejszy tekst Ewangelii.

A może jako wzór naszej modlitwy, naszej rozmowy z Bogiem, naszej relacji, z Tym, który i nam zwiastuje nieustannie jakąś dobrą nowinę.

Bóg i do nas posyła Zwiastunów. To każdy człowiek, każde wydarzenie, to wszystko co nas otacza i co nas spotyka. Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowieka, chce naszego dobra.

Bywa, że zaskoczy nas Bóg Swoją propozycją, bywa, że my nie spodziewamy się takiego Zwiastuna. Bywa, że w sercu lęk i trwoga. Bóg zawsze daje pokój, niesie uspokojenie. „Nie bój się”! Wszystko co nas spotyka, to Boży plan, to Boże zamiary względem nas. Nie ma miejsca na lęk.

Owszem mamy prawo a nawet obowiązek pytać. Wątpliwość to ludzka rzecz, ale nad naszą słabością zawsze Bóg Wszechmocny. On wszystko zaplanował, On wszystko urządzi tak, aby owocem było szczęście, radość, dobro.

Warunek jest tylko jeden: być dyspozycyjnym Słowu Boga, stać się sługą Najwyższego, otworzyć serce na Jego głos.

Tak uczyniła Maryja, Służebnica Pana. 

Postępujmy i my tak jak Maryja!