Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co opadła na ziemię. Nad wszystkimi masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie byty, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie ukształtowałbyś tego. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jakby się zachowało to, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Władco, miłujący życie! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

 

Są takie dni, kiedy nie wiemy, jak i o czym mamy rozmawiać z Bogiem. Mamy w głowie pustkę, a w sercu niekiedy wręcz ciemność. Kiedy tak się zdarza, to może warto, jak autor z Księgi Mądrości, powiedzieć Mu tak po prostu: jesteś wielki – ja mały; jesteś Stwórcą – ja stworzeniem; jesteś miłosierny – ja grzeszny; jesteś cierpliwy – ja porywczy; jesteś litościwy – ja pamiętliwy; kochasz – ja tej miłości ciągle nie potrafię sprostać. Niech Twoje imię będzie pochwalone.