Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą». 

 

Jezus oddala się od tych, którzy mogą Go skrzywdzić. Wie, że ma jeszcze pracę do wykonania, zanim włożą Mu krzyż na ramiona. Musi pokazać uczniom i ludziom, że jest prawdziwym, obiecanym Mesjaszem. Pragnie, aby oni w Niego uwierzyli.

Chrystus zaprasza do skorzystania z miłości Boga, do przyjęcia jej nie tylko przez jeden naród, ale przez wszystkich ludzi. Przez Niego Bóg zwraca się do wszystkich ludzi, do wszystkich narodów, ofiarując swą miłość. 

Jezus jest umiłowanym Sługą, o którym już dużo wcześniej pisał prorok Izajasz. Przyniesie ludziom Prawo, nie będzie się sprzeczał, kłócił, krzyczał czy szukał poklasku. On podniesie człowieka, który upadł, a nigdy go nie dobije. Rozpali w człowieku stracone tęsknoty i nadzieje, niczym roznieci ogień z lichego knotka. Taki właśnie jest Bóg, w którego wierzymy.