Pan powiedział wówczas do Mojżesza: "Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie". "Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem". Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: "Co to jest?" – gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: "To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm".

 

Mamy w sobie taką właśnie tendencję jak Izraelici na pustyni. Zaspokojenie doczesnej jakiejś potrzeby, przesłania nam rozum. Pełny żołądek ważniejszy niż wolność. Ile razy tak szemrzemy, biadolimy, wspominamy „stare dobre czasy”. Czy w „tych starych, dobrych czasach” byłeś blisko Boga? Żyłeś stale w łasce uświęcającej? Żarliwie się modliłeś? Byłeś wolny od ...

Stare dobre czasy nie zawsze były dobre, a o niektórych sprawach do dzisiaj nie chcemy, by ktokolwiek pamiętał. Bóg zatroszczy się o jedzenie dla ciebie, ale pragnienie wolności musisz wypracować w sobie sam.