Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?». Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada». Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?”. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość».

 

 

Tęsknota jest wpisana w życie każdego chrześcijanina. Już od początku Jezus przygotowuje swój Kościół na tę tęsknotę za Nim, za Jego obecnością i bliskością. Ta tęsknota jest wypełniona nadzieją i oczekiwaniem spotkania, i to nie tylko podczas Adwentu, ale w każdym czasie. Kiedyś usłyszałam takie zdanie, że chrześcijanin to człowiek, który żyje w czasach po Chrystusie, a jednocześnie przed Chrystusem (choć dobrze byłoby żyć jeszcze w Chrystusie), i to drugie przyjście powinno być dla nas równie ważne, jak pierwsze.

O tym mówi też dzisiejsza Ewangelia. Jezus mówi: "Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie". I my jesteśmy właśnie w tej „chwili”, kiedy czekamy, aby znów zobaczyć Jezusa. Ten moment może nam się wydawać odległy, ale nie traćmy nadziei, że nastąpi. Wypełnijmy nasze serca tęsknotą za Jezusem – im większa tęsknota, tym większa radość z ponownego spotkania – a wtedy nasz płacz zostanie zamieniony w radość.