Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?». Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

 

– „Pójdź za mną” – mówi Jezus.

– „Dokąd?”, „Kiedy?”, „Czy mogę się najpierw pójść pożegnać?”, „Czy będziemy iść wolno, czy szybko?”, „Co powinienem zabrać ze sobą, a co pozostawić?”, „Jak przygotować się do drogi?”, „Jak masz na imię i kim właściwie jesteś, skoro mówisz mi: pójdź za mną?”, „Dlaczego akurat do mnie skierowałeś to zaproszenie?”, „Poszedłbym, ale mam tyle posiadłości – nie mógłbym pójść troszkę później?” – odpowiadam tysiącem pytań i wątpliwości.

Tymczasem CELNIK Lewi, syn Alfeusza, „wstał i poszedł za Nim”.