Dziś tak wielu z nas poszukuje ciszy i spokoju. Jesteśmy coraz bardziej zagonieni, a przez to zestresowani i niewyspani. Najbliższym daje się odczuć nasza nerwowość, a my sami mamy poczucie winy, że tak jest, choć nie bardzo możemy znaleźć rozwiązanie, jak z takiej sytuacji wyjść.

Jezus zaprasza nas dzisiaj do tego, abyśmy w Nim właśnie znaleźli ukojenie oraz wewnętrzne pokrzepienie. Dokonuje się ono w pokorze i cichości.

Co możemy uczynić? Zamiast odstresowującego, jak z pozoru sądzimy, kolejnego odcinka serialu kryminalnego albo wizyty w fitness club, warto zatrzymać się na modlitwie. Usiąść w cichym kościele, wejść na pobliskie wzgórze albo po prostu znaleźć wygodne miejsce przed ulubioną ikoną i w zaciszu własnego domu oddać Panu wszystkie troski i kłopoty. Czy to pomoże? Ja wierzę, że tak, bo przecież Syn Boży nie rzuca słów na wiatr i obiecuje nam pokrzepienie.