Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem».

 

W Ewangelii często słyszymy słowa Jezusa, w których wyprzedza niejako to, co ma nadejść. Nie robi tego dla taniej sensacji, ale po to, by każdy, kto w Niego uwierzył, chwycił się tych słów jak kotwicy, koła ratunkowego.

Kilka dni temu przeczytałam wywiad z Miriam Synger, ortodoksyjną Żydówką. Pisze ona m.in. „Moja religia jest dla mnie rodzajem domu, takiego umocnienia. I w tym całym nieprzewidywalnym świecie, w którym, jak ostatnio się przekonaliśmy, może nagle wybuchnąć pandemia czy rozpocząć się wojna, pozwala mi dobrze spać”.

Niech Słowo Jezusa będzie naszym domem, dzięki któremu i my będziemy spali dobrze.