Słuchajcie, proszę, tego, co Pan powiedział: «Stań, prawuj się wobec gór, niech słuchają pagórki twego głosu!». Słuchajcie, góry, sporu Pańskiego, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan wiedzie spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela. «Ludu mój, cóż ci uczyniłem? Czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! Tym, że cię wywiodłem z ziemi egipskiej? Że z domu niewoli wybawiłem cię? Że posłałem przed tobą Mojżesza, Aarona i Miriam?» «Z czym stanę przed Panem i pokłonię się Bogu na wysokości? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z rocznymi cielętami? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, miriadami potoków oliwy? Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mojej duszy?» «Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie, jeśli nie czynienia sprawiedliwości, umiłowania wierności i pokornego obcowania z Bogiem twoim?»

 

Zło zawsze jest uderzeniem w Boga. Zło, jakiego dokonuje człowiek, jest odpowiedzią na to, co Bóg robi względem człowieka – na Jego miłość. Albo raczej jest jej błędnym odczuciem, poznaniem albo raczej nie poznaniem dzieł Boga i Jego zamiarów: „Ludu mój, cóż ci uczyniłem? Czym ci się uprzykrzyłem?” (Mi 6,3).

Na odrzucenie ze strony człowieka Bóg nie odpowiada tym samym, ale wchodzi w dialog, pyta, szuka. Nie obraża się jak dziecko, które nie dostało tego, co chciało… Bóg zachowuje zawsze swoją tożsamość: tożsamość Miłości. A miłość: daje życie, chroni, dba o wzrost osoby kochanej, „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje” (1 Kor 13,7-8). Taki jest Bóg. 

I dlatego nie tylko nieustannie chce się nam udzielać, ale uczy, jak mamy na tę Jego miłość odpowiadać: „czynić sprawiedliwość, kochać wierność, pokornie obcować z Bogiem” (por. Mi 6,8) – a jest to opis prawdziwej religijności. Oto jak poznać człowieka prawdziwie religijnego, człowieka, który staje się partnerem, a nie przeciwnikiem dla Boga.