Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata".

 

W liturgiczny Tryptyk ostatnich niedziel wpisuje się dzisiejsza Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Stosunkowo łatwo jest nam przyjąć rzeczywistość Wniebowstąpienia Pana Jezusa czy Zesłanie Ducha Św. Natomiast z dzisiejszym świętem mamy pewien problem.

Trzeba bowiem uwierzyć, że Jedyny Bóg objawił się w historii zbawienia jako Bóg trójosobowy. Istotę Trójcy Św. tłumaczono mi w dzieciństwie na przykładzie koniczynki trójlistnej, potem w trakcie arcypoważnych wykładów w Seminarium Duchownym. Czytałem Katechizm Kościoła Katolickiego, ale niewiele mi to pomagało. "Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum tajemnicy wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty" (KKK 261). Ciągle nie mogłem pojąć, jak to jest możliwe, aby Jedyny Bóg był obecny w trzech Osobach boskich.

W żaden sposób nie mogłem ogarnąć moim intelektem istoty Trójcy Św. Aż wreszcie się poddałem. I to była bardzo mądra decyzja. Dzisiaj niepotrzebne mi są już żadne tłumaczenia i naukowe wyjaśnienia. Zrozumiałem bowiem, że istoty Boga nie sposób zrozumieć. Gdybym zrozumiał istotę Boga, Trójcy Św., mogłoby to oznaczać, że Bóg jest możliwy do ogarnięcia ludzkim umysłem. Czy chciałbym mieć takiego Boga? Pewnie nie. Mój Bóg jest nieogarniony, wszechmocny. Tylko mój Bóg mógł „wymyślić” Trójcę Św. Tylko mój Bóg jest Jeden i Jedyny, ale w trzech Osobach. Nie muszę tego rozumieć, jednak głęboko wierzę w Boga Ojca, i Syna, i Ducha Św. I to mi w zupełności wystarcza.