Jezus powiedział do Nikodema: «Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».

 

Z całym Kościołem mamy dziś okazję, by uwielbiać Trójcę Przenajświętszą, Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uświadamiamy sobie prawdę fundamentalną dla naszej wiary, że wierzymy w Jednego Boga w trzech Osobach. Zauważmy, że już samo uświadomienie sobie rzeczywistości Osób Bożych jest wielką łaską Boga, który na kartach Pisma Świętego zechciał objawić człowiekowi prawdę o sobie samym. Choć nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie w pełni tej Bożej rzeczywistości, przyjmujemy ją z wiarą i miłością, ponieważ z tej prawdy czerpiemy łaskę i wszystko to, co stanowi o naszym istnieniu i szczęściu.

Bóg Trójjedyny pozwala nam siebie poznawać poprzez swoje dzieła. Wzywając nas do siebie, obdarzając swoim powołaniem, gromadząc w jednym Kościele i we wspólnocie zakonnej czy obdarzając nas powołaniem do życia w małżeństwie, pragnie, byśmy odzwierciedlali między sobą te relacje miłości, które zachodzą w samym Bogu. Mówi o tym św. Paweł Apostoł w 2 Liście do Koryntian (2 Kor 13,11-13), zachęcając nas do jedności, radości, dążenia do doskonałości, wzajemnego pokrzepiania się na duchu, jednomyślności i zachowywania pokoju między sobą. To wszystko sprawia, że Bóg miłości i pokoju może zamieszkać pośród nas, może w nas przebywać.

Prawda o Bogu w Trójcy Świętej Jedynym towarzyszy nam od pierwszych lat życia. Zanim jeszcze nauczyliśmy się modlić, zostaliśmy ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Bóg wkroczył w nasze życie ze swoją łaską i odtąd powoli objawia nam siebie. Każdy znak krzyża świętego, który czynimy na czole, każdy akt wiary, każda modlitwa są mniej czy bardziej świadomym uobecnieniem prawdy o Bogu Ojcu, Bożym Synu i Duchu Świętym.

Najgłębszą i najważniejszą potrzebą każdego człowieka jest potrzeba kochania i bycia kochanym. Jezus w rozmowie z Nikodemem już w pierwszych słowach wskazuje na prawdę o Bogu, który nieskończenie i bezinteresownie kocha człowieka. Kocha do tego stopnia, że Jego Syn, odwieczne Słowo Ojca, staje się jednym z nas, aby o tej miłości zaświadczyć nie tylko słowem, ale nade wszystko czynem.

Zdarza nam się często nieudolnie poszukiwać prawdziwej miłości i próbować na nią odpowiadać. Szukamy dowodów takiej miłości. Gdy przyglądniemy się miłości Boga do nas, zauważymy, że jest ona całkowicie ukierunkowana na dobro człowieka, które w pełni i w sposób ostateczny realizuje się przez zbawienie. „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 17). Bóg w swojej miłości całkowicie zapomina o sobie; On nieustannie nas szuka i pragnie, by również nasza miłość była coraz bardziej dojrzała i przyczyniała się do zbawienia naszych sióstr i braci.

Musimy przyznać, że często nasz obraz Boga odbiega od powyższego. Jezus przypomina, że zbawienie zależy także od naszego wysiłku, od wiary, że On jest prawdziwym Zbawicielem człowieka.

Każdy z nas musi postarać się o to, by nieustannie oczyszczać swój obraz Boga. Ja sam muszę również zadbać o to, by w moim sercu zaufać Bogu bezgranicznie; muszę uwierzyć, że Jezus jest moim osobistym Zbawicielem, moim Bogiem, który pragnie darzyć mnie miłością i zbawieniem.