Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

 

W dzieciństwie troska rodziców może irytować. Przypominanie o zakładaniu czapki, wracaniu najkrótszą drogą i pasujące do każdej sytuacji „uważaj na siebie” być może były kiedyś uciążliwym elementem codzienności. Z biegiem czasu jednak wszyscy uczymy się doceniać troskę, która za tymi słowami stoi. Troskę naturalną, niewymuszoną, oczywistą.

Przeżywając Adwent, przygotowujemy się na przyjście Boga do naszego życia. Otwieramy dla Niego coraz więcej. Dlatego dobrze jest uświadomić sobie dzisiaj – czekasz na Tego, który z troską powtarza „nie chcę, żeby cokolwiek złego Ci się stało”.