Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie». Mówili więc Żydzi: «Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?». A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych». Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?». Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż do was mówię? Wiele mam w waszej sprawie do powiedzenia i do osądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdomówny, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba». Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

 

Jezus rozmawia z faryzeuszami, chociaż to częściej On przemawia, odpowiadając na prowokacyjne pytania. Po dość dramatycznym opisie zajścia z kobietą cudzołożną w tej scenie pozornie nic się nie dzieje. Ale tylko pozornie, bo w rzeczywistości Jezus porusza bardzo ważne tematy, udziela ważnych informacji. Na przykład zapowiada, jaką śmiercią umrze, i aż dwukrotnie używa – odnosząc do siebie – JA JESTEM. To bardzo ważne sprawy, poruszone z wielkim przejęciem i cierpliwością wobec niechęci, a nawet wrogości faryzeuszów, co oddają słowa: „Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię?”.

Jezus cierpliwie odpowiada i tłumaczy. Oprócz faryzeuszów byli bowiem jeszcze inni słuchacze. I to ich najbardziej zdumiały słowa Jezusa. Nie kolejny cud, nie nadzwyczajny znak czy głos z nieba, które powodowały, że tłumy szły za Jezusem, wielbiąc Go. Tym razem Jezus pozornie nic nie robi. Mówi. Opowiada o Ojcu, o swojej przyszłości. Opowiada z troską o naszej przyszłości, o naszym zaangażowaniu w relację z Nim. Opowiada z troską o naszym zbawieniu.

Nie ma nam za złe, że żyjemy „na niskości” ogarnięci sprawami świata, ale tym bardziej zachęca nas do wznoszenia naszych serc ku wyżynom nieba, ku Bożym sprawom. 

To właśnie ta cierpliwość i troska o człowieka, o jego zbawienie sprawiły, że „wielu uwierzyło w Niego”.