Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza».

 

Kiedy czytałam dzisiejszy fragment Ewangelii, pierwszym moim skojarzeniem było słowo: „hejt”. Zaczęłam się zastanawiać, jak by zareagował Pan Jezus, widząc falę nienawiści niejednokrotnie przelewającą się przez internetowe komentarze i to często na portalach, które z założenia mają być katolickie i chrześcijańskie. Zastanawiam się, co Mistrz z Nazaretu powiedziałby do nas, którzy czasem słowami komentarza starami się zniszczyć oponenta w dyskusji. Myślę, że Jego słowa nie uległyby zmianie: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Trudna lekcja, zwłaszcza w świecie, w którym często nie decyduje siła argumentów, ale siła przebicia, w którym wygrywa ten, kto głośniej i mocniej będzie krzyczał. 

Ostatnio w Internecie gruchnęła wieść, że Kościół wydał „listę nowych grzechów”, która zawierać miała współczesne zjawiska, z których teraz trzeba się spowiadać. Absurdalne stwierdzenie, że jeżeli czegoś Kościół nie wpisał na listę grzechów, to znaczy, że to grzechem nie jest. Przed takim myśleniem też ostrzega nas dziś Pan Jezus. To jest owa sprawiedliwość faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy całe swoje rozeznawanie, postępowanie ograniczają do tego, co jest i co nie jest zapisane w prawie. Sztywne i literalne odczytywanie przykazań zamyka nas, zawęża nasze spojrzenie i utwardza serce. Jezus upomina nas dziś: musicie widzieć więcej, patrzeć dalej, otwierać serca i dać się prowadzić. Kościół nie potrzebuje „nowej listy grzechów”, ale potrzebuje mądrego rozeznania w świetle Ewangelii. Istota grzechu jest nadal ta sama, tylko forma się unowocześniła, dlatego też rady i napomnienia Jezusa z Ewangelii będą zawsze aktualne.