Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?». Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

 

Święta, święta i po świętach – każdy z nas zna to powiedzenie. Pisanki zjedzone, koszyk poświęcony, Triduum zaliczone, alleluja zaśpiewane. Może nawet udało się nam zaliczyć spowiedź, adorację w ciemnicy i grobie Pańskim, procesję rezurekcyjną. Wybuch radości ze zmartwychwstania, a potem… wracamy do tego, co było… 

W podobne myślenie wpadli uczniowie w dzisiejszej Ewangelii. Oni także doświadczyli zmartwychwstania, spotkali Jezusa, ucieszyli się Jego obecnością, a następnie ponownie dali się wciągnąć lękowi, złudzeniu i niepewności. Co więcej, jest nawet wprost napisane, że z radości nie mogli uwierzyć, że to Jezus stoi przed nimi i wzięli Go za ducha. 

Wiara w zmartwychwstanie jest trudna. Nawet uczniom, którzy Pana Zmartwychwstałego spotkali fizycznie, mogli dotknąć Jego ran, trudno przychodzi zrozumienie tego, czego doświadczyli. Tym bardziej nam trudniej będzie tego dokonać. Jezus jest jednak cierpliwy i wyrozumiały wobec swoich uczniów, spotyka się z nimi, spożywa z nimi posiłki, tłumaczy, „otwiera” ich na zrozumienie Pisma. A w końcu posyła im Ducha Świętego. W taki sam sposób Jezus chce się spotkać z nami. Stwórzmy Mu czas i przestrzeń do tego spotkania. Nie tylko w święta, ale właśnie po świętach, kiedy możemy spokojnie zastanowić się, czego podczas Triduum doświadczyliśmy. 

Na koniec chciałam się podzielić pomysłem mojej kuzynki na świętowanie radości zmartwychwstania – otóż postanowiłyśmy zorganizować rodzinne, wielkanocne śpiewogranie. Jak Boże Narodzenie ma swoje kolędy, tak jest też mnóstwo pieśni mówiących nam o zmartwychwstaniu. Wystarczyło naprawdę niewiele, 4 osoby (niestety pandemia), gitara, śpiewnik i grzechotki, by móc w pełni wyśpiewać z siebie paschalną radość. Polecam do wypróbowania 😊