Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?” Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: "Ja jestem" oraz: "nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.

 

„Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu”.

Trudne słowa mówi do mnie Jezus. Przecież już wybudowałem sobie przepiękne świątynie, w których czuję się bardzo bezpiecznie. Urządziłem je po swojemu. Jest tam przytulnie i lubię się w nich chować. Często je unowocześniam i dostosowuję do konkretnych sytuacji życiowych. Kryję się w nich przed Bogiem, drugim człowiekiem i samym sobą. Tak mi jest wygodniej. Chociaż często jest tam dziwnie. Czuję się samotny i niekochany. Ciekawe dlaczego?

Spróbuj popatrzeć na świątynie, które wybudowałeś w życiu. Może są piękne i przyozdobione drogocennymi kamieniami. Ale brakuje w nich najważniejszego – żywego Boga.