Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

 

Czasami obrazy ewangeliczne mogą być za trudne, by je sobie wyobrazić, by wczuć się w postaci, które tam występują. Bo iluż z nas może "mieć" doświadczenie cudzołożnicy, którą dopiero co przyłapano na grzechu?Także mentalność żydów, którzy kamienują cudzołożne kobiety, jest nam obca. Podobnie postawa Jezusa i to, co mógł ewentualnie pisać na piasku, jest dla nas zagadką.

Ale nawet jeśli jest to świat dla nas zupełnie obcy, to czy rzeczywiście nie możemy się wczuć i wyobrazić sobie tej sceny? Nawet najbardziej nieporadne wyobrażenie siebie w tej sytuacji powinno wyzwolić w nas uczucie wstrętu, a jednocześnie głęboki smutek. Wstrętu, bo widzimy, jak wielka potrafi być nienawiść i hipokryzja w człowieku, że gotowy jest zabijać kogoś drugiego – słabszego, grzesznego. Ale pewnie też i smutek, bo prawdopodobnie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie naszą bezsilność, gdybyśmy uczestniczyli w tej sytuacji. Nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć grzechowi, nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się tłumowi. 

Nawet jeśli podziwiamy Jezusa, to widzimy, że jest On osamotniony w obronie człowieka zbrukanego grzechem. Patrzymy dziś na tę scenę, znając jej zakończenie, ale pomyślmy szczerze, czy my umielibyśmy dostrzec w prostytutce zdolność do nawrócenie? Czy umielibyśmy uwierzyć, że jest ona w stanie zerwać z grzechem?

Czy umiemy w dzisiejszych cudzołożnikach, ale i tych, którzy skazują ich na śmierć, dostrzec możliwość nawrócenia?