Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby».

 

Aż trudno uwierzyć... Jezus powiedział, że przyjdzie do jego domu, lecz setnik powstrzymał Jezusa: Panie, nie jestem godzien... Mógłby do końca życia chwalić się wizytą takiego Gościa; mógłby zapisać to wydarzenie w kronikach rodzinnych, zrobić tysiące selfików, pochwalić się takim wydarzeniem na Facebooku czy Instagramie. Lecz setnikowi nie chodziło wcale o splendor, medialny szum czy tanią sławę – tak bardzo chciał, by jego sługa odzyskał zdrowie. A Jezus pochwalił taką wiarę... Uzdrowienie teściowej Piotra było zupełnie inne: intymność domu, dotknięcie ręki, wdzięczność i wiara wyrażone pokornym usługiwaniem. Jeszcze inne były egzorcyzmy i uzdrowienia dokonane „z nastaniem wieczora". Jest w nich ból i cierpienie tak wielu, jest w nich anonimowość tych, którzy przyprowadzali i którzy byli przyprowadzani, jest w nich moc Jezusa, która dotykała wszystkich. Trzy tak różne sytuacje i tylko prawda o Nim jedna i ta sama: „On przyjął nasze słabości i dźwigał nasze choroby".