Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

 

„Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go (…)”. Aby właściwie zrozumieć polecenie Jezusa, nie można zagubić stwierdzenia „twój brat”. To właśnie te słowa, ten rodzaj relacji upoważnia do upomnienia kogoś drugiego. Upomnienie brata jest wyrazem troski o niego, jest walką o trwałość braterstwa. Niemożliwe jest chrześcijańskie upomnienie kogoś, kto nie jest bratem, kogoś, kto owiany jest chłodem obojętności. Takie upomnienie zawsze będzie niszczące, bo doprowadzi do zamknięcia się w sobie, co z kolei zaowocuje jeszcze większą izolacją. Mamy prawo upomnieć jedynie brata, chrześcijańskie upomnienie jest bowiem posługą braterską, a nie osądem moralnym.

Jeśli brat nie posłucha brata, Jezus proponuje zaangażowanie jeszcze innych braci, „dwóch albo trzech”. Chodzi o próbę przekonania brata, który zgrzeszył, że innym braciom też na nim zależy, aby odczuł i zrozumiał, że jego słabość nie wyklucza go z relacji braterskiej. Grzech, który obarcza człowieka, zawsze prowadzi do izolacji i niszczy braterstwo, dlatego sposób pozyskiwania brata musi być coraz bardziej intensywny i przekonujący. Kolejnym etapem jest zaangażowanie Kościoła, czyli wszystkich braci, aby uświadomić brata, który zgrzeszył, że jest ważny nie tylko dla jednego, nie tylko dla dwóch albo trzech, ale dla całej wspólnoty braci. „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik”. Jezus uważany był za przyjaciela celników i grzeszników, nawiedzał ich domy i jadał z nimi. Zgorszonym faryzeuszom wyraźnie mówił, że „nie przyszedł powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Co więc znaczą słowa Jezusa: „niech ci będzie jak poganin i celnik”? Jezus chce powiedzieć: jeśli wyczerpały się już wszystkie możliwości braterskiej wspólnoty – Kościoła, oddajcie go Mnie. Tylko w obliczu „przyjaciela celników i grzeszników” grzeszny człowiek może się otworzyć. Braterstwo chrześcijańskie musi być przyjacielskie, aby wydobyć brata z jego grzechu.

Następnie Jezus kończy tę swoją naukę o upomnieniu braterskim słowami: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Zdanie to objawia nam niesamowitą prawdę, że nasze życie w królestwie Ojca zaczyna się już tu na ziemie i odwrotnie, że życie tu na ziemi ma już teraz swoje konsekwencje w niebie. Jeżeli zawiążemy i umocnimy nasze braterskie relacje tu na ziemi, będą one trwały wiecznie w niebie, zostaną niejako „przeniesione w wieczność”. Jeżeli jednak zerwiemy je tu na ziemi, nie będzie możliwe zawiązanie ich na nowo w wieczności. I może się okazać, że nasi bracia, których nie przyjęliśmy w miłości tu na ziemi, znajdą się w niebie jako poganie i celnicy, czyli przyjaciele Jezusa. I cóż wtedy poczniemy, nie będąc z nimi w komunii miłości tu na ziemi?