Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

 

Na górze Synaj naród wybrany otrzymuje dekalog, dziesięć przykazań. Dziesięć praw, które mają stanowić fundament życia religijnego i społecznego. Bez żadnych dodatkowych paragrafów i podpunktów. Dziesięć prostych zdań pojedynczych, ale sami wiemy, ile ich przestrzeganie od nas wymaga, jak łatwo przychodzi nam ich łamanie. 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zostawia nam tylko jedno przykazanie. Może się wydawać, że następuje tu jakaś redukcja. Bóg zobaczył, że mamy problem z dziesięcioma, zredukował wszystko do jednego. W rzeczywistości to przykazanie zawiera w sobie wszystkie pozostałe przykazania, jest ich zwieńczeniem i kwintesencją. „Miłujcie się wzajemnie, tak jak ja was umiłowałem”. Miłość Boga jest podstawą, z której wyrastają wszystkie przykazania. A z miłości człowieka do Boga wypływa doskonałość ich wypełniania. Kiedy patrzymy na nie przez pryzmat miłości, przestają być zbiorem surowych zasad i norm. Stają się wyrazem troski miłującego o miłowanych. A ich przestrzeganie to moje miłosne wyznanie dla Boga i ludzi.