Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę władzę?». Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?». Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?”. A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

 

Arcykapłani i starsi ludu zapytali Jezusa, jakim prawem dokonuje tego wszystkiego, to znaczy oczyszczenia świątyni, jakim prawem naucza oraz co jest źródłem tej mocy i autorytetu. Pytania te oczywiście nie były nastawione na zdobycie informacji, lecz ich zasadniczym celem było znalezienie powodów do postawienia oskarżeń.

Jezus odpowiada pytaniem na pytanie. Pytanie o chrzest Janowy i o jego pochodzenie było pytaniem retorycznym, bowiem zwierzchnicy judaizmu zdawali sobie sprawę, skąd ono pochodzi. Pomimo że znali odpowiedź, woleli skłamać i stwierdzić: „Nie wiemy”. Przywódcy Izraela wbrew oczywistościom nie uznawali autorytetu Jezusa, nie chcieli się z tym pogodzić. Ich postawa jest tchórzliwa i godna potępienia. Woleli uciec w niewiedzę, niż przyznać rację Jezusowi.

Niekiedy i w nas jest odrobina z owych przywódców arcykapłanów i starszych ludu, bowiem wolimy „nie wiedzieć”, niż kierować się Bożymi przykazaniami w życiu. Módlmy się, abyśmy zawsze uznawali autorytet Jezusa, nigdy go nie negowali i nie podważali.