Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?» Jezus im odpowiedział: «Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków».

 

Zdążyłem się już przyzwyczaić do tych sporów faryzejskich z Jezusem. Ten trzeci z pięciu opisanych przez św. Marka dotyczy chyba najbardziej tradycji judaistycznej, której tak kurczowo się trzymali. Post jako taki miał i ma głęboki sens dla odnalezienia celu życia, prawdy istnienia, głębi modlitwy. Pozostaję pod głębokim wpływem przeczytanej niedawno monografii Ojców Kamedułów – jak oni niesamowicie praktykują tę ascezę jak Chrystus po chrzcie Janowym na pustyni! Jaka tam bliskość Pana! Fascynujące...

Okazuje się jednak, że sam tylko post jako jeden z obrzędów znaczy według Jezusa zdecydowanie mniej niż głoszenie Ewangelii i życie nią – do czego powołani zostali apostołowie. Odczytuję to jako wskazówkę: nas też powołał Jezus do życia słowem Bożym, do radości Jego codzienną obecnością, zawierzenia Jego miłosierdziu i głoszenia Jego potęgi. Jeżeli o tym zapomnimy, koncentrując się na tradycji i powierzchownych praktykach, to stajemy się li tylko bigotami.

Pan Jezus prezentuje w tej perykopie swoje bezkompromisowe stanowisko jak zwykle w przystępny sposób, używając kapitalnych, znanych nam wszystkim porównań z życia codziennego. Dopiero jednak dziś – prawdę powiedziawszy – głębiej je zrozumiałem jako ostrzeżenie dla siebie: napełniany Słowem Bożym nie mogę na chwilę nawet zapomnieć, że Chrystus żyje. On każdego dnia do mnie przychodzi – muszę więc ciągle być gotów na Jego działanie, jak młode bukłaki na świeże wino i nowe, lecz ciągle wymagające naprawy ubranie na surowe sukno. Jaka to radość mieć Ciebie, Panie, tuż obok, jak gość weselny pana młodego!!!