A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

 

Wyobrażam sobie, jak to się działo. Ciepły dzień, jezioro, wiatr. Jezus przechodzi obok jeziora Galilejskiego. Ujrzał dwóch: Szymona i Andrzeja. Zarzucali sieć.

I serce Boga wypowiedziało te słowa. Chcę abyście ze Mną łowili dusze ludzkie ze śmierci do życia. Chodźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Uczynię was powiedział Jezus.

Za chwilę następnych dwóch: Jakub i Jan. W jednym momencie Jezus wziął czterech rybaków.

Nie twierdzę, że byli przypadkowymi ludźmi. Ale zaskoczyło mnie to, że Bóg z danego miejsca chce brać garściami. Nie bierze pojedynczo, ale po dwóch, trzech... Tworzy od razu wspólnoty.

Skoro powiedział, że chce, aby łowili dla Niego ludzi to czemu się dziwię? Przecież Bóg chce uratować wszystkich ludzi. Skoro chce uratować wszystkich ludzi, to ilu potrzebuje pomocników? Wszystkich pomocników chce wykorzystać Bóg.

Nie jednego, megauzdolnionego i obdarowanego arcykapłana – jego też – ale Bóg chce wszystkich pomocników. Każdego w wyznaczonym dla niego miejscu i czasie. Chce, aby Jego Dobra Nowina była głoszona życiem i słowem wszędzie i w każdej sekundzie trwania świata.

Nie jesteś sam. Czasami słyszałem, jak ludzie mówili:
- Ja już myślałem, że coś ze mną jest nie tak. Ale widzę, że są inni.

Nie jesteś sam – Bóg w danej okolicy, firmie, parafii budzi ludzi grupami. Każdego dnia kolejnych – aby Jego dzieło się rozszerzało. "Uczynię was" mówi Jezus.
Nie jesteś sam – są inni. Nie wiesz jak i po co – Jezus wie i powiedział, że Ciebie uczyni na nowo.

Czy warto się jeszcze bać? Czy pójść za Nim nie jest najlepszym i najbezpieczniejszym, co mogę każdej sekundy dnia zrobić?

Chodź za mną, a uczynię Cię tym, kim chcę abyś był.