W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

 

Przychodzi pacjent do lekarza, siada i zaczyna pukać się palcami w kolano. Po chwili mówi: „Panie doktorze, jak tak pukam palcami w kolano, to mnie boli!”. Na to lekarz: „A nie przyszło panu do głowy, żeby przestać, i wtedy nie będzie boleć?”. „Hmm…” – zastanowił się pacjent. – „Ale wtedy po co bym do pana przychodził?”.
    
Problemy, problemy, problemy… Kogo z nas one nie dotyczą? Czasem sami „szukamy” sobie tych problemów, a czasem rzeczywiście i obiektywnie dotyczą naszego życia. Różne są troski naszego bycia tu na ziemi. Każdy z nas ma ich pewnie pod dostatkiem.

Bóg jednak pragnie przyjść nam z pomocą: „przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Słowa te są wyrazem solidarności Jezusa z całą ludzkością dotkniętą smutkiem i cierpieniem. Jakże wiele osób dzisiaj cierpi w ciele i na duchu. Chrystus wzywa wszystkich, aby przyjść do Niego, i obiecuje ulgę i wytchnienie. On sam doświadczył różnych trudności, cierpień. Doskonale rozumie kondycję każdego z nas.

Doświadczając trudności i problemów, uciekajmy się do Boga, bowiem tylko On może dać nam ostatecznie odpoczynek i ukojenie.