Jan bowiem upominał go: "Nie wolno ci jej trzymać". Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: "Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!" Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

 

Jan upominał Heroda – pokazywał mu złe sytuacje i czyny w jego życiu. Herod uwięził Jana, ponieważ prosiła go o to kobieta, z którą się związał, a która źle życzyła Janowi. Kobieta ta wykorzystała fakt obietnicy, którą Herod dał jej córce o spełnieniu każdego życzenia i kazała zabić Jana.

Słowa "zasmucił się król" pokazują, że Herod wcale nie chciał śmierci Jana, ale czuł, że ma obowiązek dotrzymania obietnicy. W pewnym sensie widać walkę sumienia – Herod żyje źle, ale nie chce śmierci tego, który go napomina, choć w konsekwencji ulega złym namowom. My też często jesteśmy kuszeni do złego postępowania.

Sumienie jest dla nas ochroną, która może pomóc nam czynić dobro. Gdy jesteśmy blisko Jezusa, jaśniej widzimy, co jest dobrem, a co złem.