Czy można wziąć urlop od macierzyństwa? Podejrzewam, że niejedna mama miała taki czas w swoim macierzyństwie, kiedy potrzebowała wytchnienia, spokoju, a nierzadko samotności. Czasami opieka nad jednym dzieckiem potrafi mocno nadwyrężyć zasoby matczynej miłości, a co dopiero, kiedy ma się w domu całą gromadkę. Dziecko dziecku nierówne. Są mamy, które pierwsze chwile macierzyństwa mogą śmiało opisać utartym już stwierdzeniem: „je i śpi”. Są też takie, które już dawno zapomniały, czym jest sen, posiłki czy normalny strój.
    
Zacznijmy od samej nazwy – urlop macierzyński. Już samo słowo „urlop” zdaje się być nieco złośliwym żartem. Tak poważnie, jest to zapewne urlop od pracy zawodowej, ale to dopiero początek najważniejszej pracy i roli kobiety, jaką ma w życiu do spełnienia. To czas, od którego dosłownie zależy życie drugiego człowieka. Współczesne mamy mogą korzystać z dość długiego urlopu macierzyńskiego, co osobiście uważam za ogromny przywilej. Nasze matki takiej możliwości niestety nie miały. Dziś trudno sobie wyobrazić urlop macierzyński trwający zaledwie trzy miesiące, po którym dziecko trafiało do niani albo, jak się miało szczęście, pod opiekę babci. Z własnego doświadczenia wiem, że pierwsze trzy miesiące z dzieckiem to czas, kiedy dopiero się do siebie przyzwyczajamy, uczymy się siebie nawzajem. A każdy kolejny dzień i miesiąc otwiera przed nami nowe wyzwania, piękną przygodę. Większość kobiet korzysta w pełni z tego dobrodziejstwa i celebruje chwile z nowo narodzonym dzieckiem i całą rodziną. Przy dzisiejszym tempie życia to wspaniały czas zatrzymania się, pomimo wielu trudów, jakie dostarcza nam macierzyństwo. Ten szczególny rok wydaje się być wręcz idealny, chociażby ze względu na fakt, że roczne dziecko jest prawie gotowe do startu w życie (w przeogromnym uogólnieniu). Nierzadko już samo chodzi, zjada regularnie posiłki, powoli akceptuje swoje otoczenie i ludzi innych niż mama i tata. A właśnie mama często już odczuwa potrzebę powrotu do pracy, do obowiązków sprzed ciąży i chciałaby pogodzić to z macierzyństwem. Owszem, są również mamy, które pierwszy rok z dzieckiem traktują jako bloki startowe do opieki i wychowywania swoich pociech, czasem same siebie nie posądzając o to, że będą w stanie poświęcić się temu z takim zacięciem, pozostając na urlopie wychowawczym czy zupełnie rezygnując z pracy zawodowej. 

Pierwszy rok dziecka, wbrew pozorom, to czas ciągłych zmian, to czas wzlotów i małych kryzysów. Rodzice często nie mają zbyt wielu chwil, by zdążyć się przyzwyczaić do zmian, bo jedna goni następną. To zarazem piękny czas, w którym mogą swoją rolę dość dobitnie zaznaczyć również ojcowie będący na urlopie ojcowskim. Jestem zwolenniczką tego, by pierwsze tygodnie dziecka na świecie rodzice byli razem. Wiem, że wiele mam czuje się osamotnionych po tym, jak opadną wielkie emocje po narodzinach dziecka. Dobrze mieć wtedy wsparcie w mężu, nie tyle fizyczne, ile psychiczne .
    
Urlop macierzyński, jak i w ogóle macierzyństwo, to dość trudny czas dla mamy jako kobiety. Każda z nas chce się czuć dobrze w swoim ciele, chce się rozwijać, odnosić sukcesy na różnych polach życia. Czasami bombardowane jesteśmy sprzecznymi informacjami na temat, jak powinno wyglądać współczesne macierzyństwo. Z jednej strony da się słyszeć opinie, jakoby posiadanie dziecka to zastój dla matki, zaś z drugiej strony każe nam się ciągle być coraz lepszymi, bardziej wydajnymi. Zapomina się, że początkiem wszystkiego jest miłość. To z miłości jesteśmy tu i teraz. Czasami skupiamy się bardziej na tym, by dążyć do szczęścia, nie przyjmując i nie dziękując za doświadczenia, które nas ukształtowały. Mama nie musi być od razu prezesem firmy. Szczęście można osiągnąć, wykonując drobne rzeczy, jak chociażby moje nieszczęsne prasowanie. By stać się lepszym, czasami wystarczy skupić się na drobnych rzeczach. Ileż mamy satysfakcji z każdej nowej rzeczy opanowanej przez nasze dzieci. To również nasze małe sukcesy. Będąc przy dziecku, wspierając jego rozwój, sami uczymy się chociażby cierpliwości, odpuszczania w wielu sprawach, które kiedyś nie dawały nam spokoju, czułości, wyzbywania się egoizmu. Każda mama inaczej przeżywa początki macierzyństwa. Jedna będzie wszem i wobec pokazywać swoje szczęście na zewnątrz, druga wręcz odwrotnie. To zależy od wielu czynników, od stanu zdrowia, od posiadanej pomocy, wrażliwości czy zasobów materialnych. Nie ma nic złego w tym, że tak różnie przeżywamy swoje radości i bolączki. Ważne jest, by być ze sobą szczerym i autentycznym.
    
Nasze problemy w dużej mierze zależą też od tego, czy umiemy przyjmować pomoc. Wiele mam odczuwa lęk przed tym, że zawiedzie, że z czymś nie zdąży. Nie umie wyzbyć się swojego perfekcjonizmu. Trudno nam jest czasem przyznać się do tego, że nie mamy na coś siły, że nie umiemy sobie z czymś poradzić, że czasami  nasze emocje sięgają zenitu. Wtedy najczęściej człowiek popełnia błędy, ale też mamy do nich prawo. Rodzice nie zawsze pamiętają o tym, że w wychowaniu dzieci trzeba zadbać również o swoje potrzeby i dać dziecku wyraźnie do zrozumienia, że w relacji mama/tata – dziecko zawsze są dwie strony, nasze potrzeby i potrzeby dziecka. Nie należy wstydzić się prosić o pomoc, nawet w drobnych sprawach. To wcale nie oznacza, że jesteśmy złymi rodzicami. Ważne jest również to, by dać rodzicom też przestrzeń na to, by sami prosili o pomoc i sami decydowali, czy taka pomoc jest im potrzebna. Nie decydować za nich. Czasami problemy bardzo mobilizują do działania. Mamy kilkorga dzieci często zwracają uwagę na to, że łatwiej było im się zorganizować, mając już więcej niż jedno dziecko. Z jednej strony dzieci posiadające rodzeństwo łatwiej się dostosowują do pewnych rzeczy, ale mamom – i rodzicom w ogóle – przybywa dwa razy więcej obowiązków. Czasami są to drobne rzeczy, ale wszystko zależy od temperamentu dziecka czy jego wieku.
    
Wydaje się, że w każdej dziedzinie życia przychodzi taki moment, który można porównać do wypalenia zawodowego. To zjawisko nie omija chyba również macierzyństwa. Zewsząd słyszymy, że najlepszą rzeczą dla dziecka nie są wcale różnego rodzaju atrakcje, zabawki, tylko rodzice, mama. Jakakolwiek byś była, jesteś dla dziecka najlepszą mamą. Dziecko nie potrzebuje matki zestresowanej, a raczej dbającej o swoje zdrowie. Bardzo lubię oglądać w Internecie grafiki pokazujące życie mamy. Co zadziwiające, niemalże w stu procentach problemy mam z obrazka pokrywają się z moimi. Rozbawiają mnie rączki wsunięte pod drzwi, kiedy próbujesz załatwić swoje potrzeby fizjologiczne, albo obrazki pokazujące hałasy, które nijak się mają do naszych stóp, kiedy odkładamy dziecko do łóżeczka. Niestety, takie sytuacje nierzadko powodują u nas frustracje. Mama nie może bądź, ktoś powie, nie powinna wziąć urlopu od bycia mamą, ale potrzebuje niejednokrotnie pauzy, chwili wytchnienia. 

Istnieje wiele symptomów, które mogą świadczyć o tym, że czas pomyśleć o sobie. Niekiedy jest to przytłoczenie nadmiarem obowiązków, niekiedy złość i zdenerwowanie na myśl o potrzebach dziecka. Krzyczymy, a zaraz po tym pojawia się dręczące nas poczucie winy. Z miłości do naszych bliskich warto zrobić reset, by zminimalizować straty.