Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: "Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?" Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano. Na to rzekł Jezus: "Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie". Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

 

Jakże szczęśliwy ten człowiek, który ma prawdziwych przyjaciół. Bo jak powiada Księga Przypowieści prawdziwym przyjacielem jest ten kto w każdym czasie okazuje swą miłość, staje się bratem na dni nieszczęścia (Przyp. 17, 17). To właśnie nasz Pan Jezus potrzebuje zwykłej ludzkiej przyjaźni. Pragnie z tobą spędzić swoje trudne chwile w oczekiwaniu na mękę. Pragnie przyjść do twojego serca jak do domu w Betanii, gdzie czekali Go przyjaciele. Pragnie, aby twoje serce było przygotowane na spotkane z Nim. Zatem usiądź przy Jezusie i z miłością namaść Mu spoty i ocieraj swoimi włosami.